Rozmowa z olimpijczykiem
14-08
07-08
04-08
03-08

 

AGATA KORC (pływaczka wystartuje na 50 i 100 m stylem dowolnym)

 Zawodniczka AZS AWF Wrocław jako pierwsza z polskich pływaków rozpoczęła treningi na olimpijskiej pływalni w Pekinie. Agata trenuje pod kierunkiem amerykańskiego szkoleniowca Mike`a Bottoma, który prowadzi reprezentację chorwackich pływaków i dlatego nie poleciała do Japonii, gdzie nasza kadra pływaków przebywała na zgrupowaniu aklimatyzacyjnym.
 
- Jakie wrażenie wywarła „Kostka wodna”, czy też „Wodny sześcian”– jak nazywa się olimpijska pływalnię?
- Rzeczywiście robi ogromne wrażenie. Architektura jest ciekawa i niekonwencjonalna, a wieczorem kiedy obiekt jest oświetlony, sceneria robi się bajkowa.
- Trenujesz już z Chorwatami?
- Przez dwa dni trenowałam sama. Muszę powiedzieć, że nie oszczędzałam się i bardzo sumiennie wykonywałam to, co sobie założyłam. Potem, jak relacjonowałam trenerowi co zrobiłam, powiedział, że to było za duże obciążenie, że teraz trzeba wyluzować, nabrać świeżości i takiej chęci do pływania. Skupiamy się na szlifowaniu techniki, zwłaszcza skoku ze słupka i nawrotach.
- Wiele się mówi i pisze o wysokiej temperaturze i wilgotności, jakie panują w Pekinie.
- Upał daje się we znaki, wilgotność także. Pojawia się także nad Pekinem smog, który ogranicza widoczność. Mike przypomina nam stale żebyśmy za wiele nie przebywali na zewnątrz. Zaleca przebywanie w pomieszczeniach klimatyzowanych, dlatego też jeszcze nigdzie nie byłam poza wioską olimpijską i pływalnią. Zwiedzanie zabytków i zakupy zostawiam sobie po starcie.
- Twoje koleżanki i koledzy z reprezentacji wzięli udział w przedolimpijskim teście, który odbył się w maju. Jak wszyscy byli zachwyceni basenem, ale nie kryli zdziwienia z powodu drylu, jaki wprowadzili organizatorzy. Na przykład zawodnicy, którzy za chwilę mieli startować, byli wprowadzani do specjalnego pomieszczenia, w którym kazano im siedzieć i czekać na wywołanie. Jeśli ktoś próbował wstać i chodzić, natychmiast podbiegał wolontariusz i stanowczo mówił sit down! Jak jest teraz?
- Sama padłam „ofiarą” tego drylu. Otóż będąc pierwszy raz na basenie nie mogłam odnaleźć wejścia dla zawodników. Kiedy wreszcie byłam już wewnątrz okazało się, że jestem na trybunie dla publiczności. Wystarczyło zejść na dół, żeby wreszcie trafić do miejsca przeznaczonego dla zawodników. Dzieliło mnie może 50 metrów. Chciałam wreszcie już być w szatni i zacząć trening. Niestety wolontariusz mi to uniemożliwił. Na próżno próbowałam mu powiedzieć, że spóźnię się na trening. Żadne tłumaczenia nie docierały. Musiałam znowu wyjść na zewnątrz i obejść niemal cały budynek. Drugi przypadek – to słupki. Jest ich tu aż 20!, ale skakać można tylko z jednego ! Może to się zmieni, kiedy zjedzie więcej pływaków…
- W ostatnich miesiącach ustanowiono wiele rekordów świata w pływaniu, dzięki między innymi nowemu kostiumowi firmy Speedo LZ Racer. Czy miałaś okazję go wypróbować?
- Owszem, podczas zawodów Grand Prix USA Speedo dawało do wypróbowania swoje kostiumy. Mike Bottom załatwił również dla mnie jeden strój. Muszę przyznać, że pływa się w nim znakomicie. O tym, w jakim stroju wystąpię, zadecyduję w ostatnim momencie.
- Ale Polski Związek Pływacki ma podpisaną umowę z firmą Diana?
- Tak, mam świadomość, że nawet trzeba będzie ponieść karę finansową. Ale najważniejszy jest start na igrzyskach. Liczy się każdy szczegół.
 
Trzymamy kciuki !
 
Jan Jakubowski
grajmy.com