Rozmowa z olimpijczykiem
14-08
07-08
04-08
03-08

 

MAREK PLAWGO, dwukrotny brązowy medalista mistrzostw świata w Osace w biegu na 400 m ppł. i 4x400 m
 
Od piątku na areny olimpijskie wkracza królowa sportu – lekkoatletyka. Od dwóch dni w wiosce olimpijskiej są nasi zawodnicy, którzy przebywali na zgrupowaniu w japońskim Kochi. O tym zgrupowaniu, zdrowiu i starcie w Pekinie rozmawiam z Markiem PLAWGO.
 
- Nie może być inaczej, rozmowę muszę zacząć od pytania o stan Twojej stopy?
- Na szczęście wszystko jest w porządku. Po tym zastrzyku, na jaki zdecydowaliśmy się w Spale, wszystko jakby wróciło do normy. Nie odczuwam bólu, mogę biegać, nie mam dyskomfortu z powodu bólu. Mam nadzieję, że ten stan utrzyma się do końca moich występów w Pekinie.
- Jak przebiegło to zgrupowanie w Japonii?
- Jestem bardzo zadowolony. Gospodarze już w ubiegłym roku wysoko zawiesili poprzeczkę, jeśli chodzi o organizację naszego pobytu. I tym razem wszystko było znakomicie przygotowane. Nawet pogoda była dla nas o wiele łaskawsza niż przed rokiem, bo nie było takich strasznych upałów. Trenowaliśmy w temperaturze 25-30 stopniu Celsjusza, a w tamtym roku było blisko 40. Jedynym problemem była długa ponad 30-godzinna podróż. Przez dwa dni dochodziliśmy do siebie. Ale to było wkalkulowane w te przygotowania.
- Zadowolony jesteś z formy?
- Tak. Praca została wykonana w 100 procentach. Predyspozycja fizyczna zbliża się do tej sprzed mistrzostw świata w Osace, a więc jest zupełnie dobrze. Co mnie cieszy najbardziej – powrócił spokój i wiara w dobre bieganie. Uspokoiłem się i zrealizowałem zakładany plan.
- Jak zakwaterowanie w wiosce olimpijskiej i pierwsze wrażenia?
- Po pierwsze muszę przyznać, że nieco obawiałem się jedzenia – ja nie przepadam za wschodnią kuchnią. Na szczęście w olimpijskiej stołówce jest doskonały wybór rozmaitych potraw i każdy może wybrać coś dla siebie. To mnie cieszy, bo dieta jest niezwykle ważna. Tego urozmaicenia troszkę brakowało nam w Kochi.
Poza tym wiele słyszałem i czytałem o smogu w Pekinie. Na razie nie czuję z tego powodu żadnego złego samopoczucia. W Japonii była większa wilgotność. Nie ma też tego upału, o którym również tak dużo się pisało. Rozmawiamy we czwartek i pada deszcz. Na razie jestem zadowolony i w spokoju i skupieniu przygotowuję się do jutrzejszego startu – o 22.15 czasu pekińskiego (16.15 czasu warszawskiego).
 
Powodzenia!
 
Jan Jakubowski
grajmy.com